Gdy kilka lat temu zaczęłam prowadzić treningi przez internet, sama miałam wątpliwości. Czy zdalna korekta techniki jest możliwa? Czy klientka faktycznie się skupi, mając otwarte okno z ogrodem i kota chodzącego po macie? Praktyka szybko rozwiała te obawy.
Dla wielu moich klientek trening online okazał się lepszym rozwiązaniem niż stacjonarny i to nie dlatego, że był tańszy, ale dlatego, że pasował do ich życia.
Co zmienia brak dojazdu
Kobiety pracujące zdalnie, mamy z dziećmi, seniorzy, osoby mieszkające dalej od centrum, dla nich oszczędność 30 do 60 minut na dojazd to realna różnica w codziennym dniu. Zamiast planować cały dzień wokół jednej wizyty, otwierają laptopa.
Wiele osób ćwiczy też lepiej we własnej przestrzeni. Nie ma presji, że ktoś patrzy, nie ma hałasu w tle, nie ma tłoku. Dla moich klientek 40+ i 60+, które często czują się nieswojo w tradycyjnym klubie fitness, własny salon bywa najlepszą salą treningową.
Czego potrzebujesz
Mata lub dywan, telefon albo laptop z kamerą, stabilne Wi-Fi i 2 na 2 metry wolnej przestrzeni. Bez hantli, bez sprzętu, bez specjalnej podłogi. To rzeczywiście cały sprzęt, którego potrzebujesz.
Jak wygląda sesja
Łączymy się na Zoom o ustalonej godzinie. Widzę Cię na ekranie i na bieżąco koryguję technikę, kamera sprawdza się zaskakująco dobrze. Po sesji dostajesz ode mnie zadania na kolejne dni. Sesje trwają 30 lub 60 minut (70 lub 150 zł), pierwsze konsultacje są bezpłatne. Szczegóły i rezerwacja.
Kiedy lepiej przyjść stacjonarnie
Przy poważnych problemach z postawą wymagających kontaktu dotykowego, po operacjach lub przy zaawansowanym bólu wolę pracować bezpośrednio. W takich sytuacjach zawsze mówię o tym wprost. Natomiast dla większości klientów, z którymi pracuję, sesje online sprawdzają się przez wiele miesięcy bez żadnej potrzeby zmiany.